Bez Chrystusa Kościół jest nędzarzem

 

Bez Chrystusa Kościół jest nędzarzem

Marek Wójtowicz SJ
 

Ktoś z młodych ludzi oczekujący na placu św. Piotra na kolor dymu z Kaplicy Sykstyńskiej, powiedział: "Jeszcze nie wiemy, kto to jest, a już go kochamy".

 

Sama osoba papieża, jego narodowość, wykształcenie, zdobyte życiowe doświadczenie są ważne, ale to nie one wyrażają charakter papieskiej posługi. Dopiero patrząc na nią z perspektywy wiary, jako na sternika Piotrowej łodzi, odkrywamy jej istotę. A jest nią wyznawanie wiary w Jezusa Chrystusa, Zbawiciela człowieka i głoszenie Ewangelii całemu światu. Misja papieża jest uniwersalna, obejmuje cały świat.

 

Nowy papież od razu wskazał na Jezusa Chrystusa, który powinien być w samym centrum Kościoła. To właśnie zbawcze owoce Jego męki, śmierci i zmartwychwstania nas jednoczą tak bardzo, że nic nas nie może odłączyć od Jego miłości. Tylko ci, którzy tak jak święci, każdego dnia z odnowionym entuzjazmem poznają, kochają i naśladują Pana Jezusa, mogą coś cennego podarować światu. Jedynie oni mogą też przywrócić gorliwość i świeżość ludziom Kościoła. Kiedy św. Franciszek usłyszał słowa Pana: "Idź odbuduj mój Kościół", sądził, że jest to kościółek San Damiano znajdujący się poza murami Asyżu. Przy naprawie jego konstrukcji odkrył jednak, że jest wezwany, by przez ewangelicznego ducha ubóstwa, prostotę, dobroć i pokój serca, odbudować cały Kościół. Arcybiskup Madrytu o nowym papieżu powiedział spontanicznie, że to człowiek spragniony świętości. Podobnie jak św. Franciszek. Jakże pasują tutaj słowa bł. Jana Pawła II wygłoszone w Starym Sączu w 1999 r. przy okazji kanonizacji bł. Kingi: "Święci żyją świętymi, święci wołają świętych". Tak więc o wiele pilniejsze od reformy funkcjonowania Kurii Rzymskiej, jest duchowa reforma każdego z nas i pragnienie świętości.

 

Mam taka nadzieję, że każdy z czytelników naszego jezuickiego portalu deon.pl, zacznie od odbudowy własnej relacji z Panem Bogiem; od podjęcia trudu słuchania Jego Słowa i od wewnętrznego pragnienia nawrócenia. Trzeba, byśmy odnowili nasze relacje w rodzinach, wspólnotach zakonnych, parafialnych i diecezjalnych, ponieważ wyzwania przed którymi stoi dzisiaj Kościół i ludzkość są ogromne.

 

Tej duchowej odnowie mogą służyć środki ubogie. Czy zaistniało ostatnio na świecie zjawisko bardziej proste w formie a zarazem niezwykle głębokie, aniżeli to jakiego byliśmy świadkami na placu św. Piotra w Rzymie 13 marca po godz. 20.00. Po zachęcie papieża, w jednej chwili do modlitwy włączyło się 150. tys. wiernych i miliony osób zebranych przy radioodbiornikach i telewizorach. To było doświadczenie Wieczernika i zapowiedź obfitości darów Ducha Świętego dla całego Kościoła.

 

Ojciec Święty przypomniał nam o tajemnicy Kościoła, który jest Ludem Bożym gromadzonym przez Boga. W sposób niezwykle trafny wyraził tę tajemnicę francuski jezuita kard. Henri de Lubac (1896-1991) w książce Medytacje o Kościele: "Nie sposób go [Kościoła] zgłębić, można co najwyżej dotknąć wielkiego strumienia dwudziestu wieków. Wytrysnął Kościół z przebitego boku Chrystusa na Kalwarii, zahartował się w Ogniu Zesłania Ducha Świętego, sunie niepowstrzymanie przed siebie jak rzeka i ogień. Porywa w biegu każdego we właściwym dla niego czasie, by wytoczyć nowe fontanny wody żywej i zapalić nowy płomień. Kościół jest instytucją, która trwa dzięki boskiej sile otrzymanej od swego Założyciela. Jest nawet czymś więcej niż samą instytucją - jest życiem, które się dalej udziela. Kościół kładzie na wszystkich gromadzonych przez siebie dzieciach Bożych pieczęć jedności".

 

Duchowość ignacjańska

 

Już w pierwszych wystąpieniach papieża Franciszka można było odkryć dynamikę Ćwiczeń duchownych św. Ignacego. Najpierw to, że jesteśmy w drodze, odszukiwani przez Boga, który nas kocha. On zaprasza nas, byśmy weszli na drogę nawrócenia we wspólnocie Kościoła, który się buduje i składa się z żywych kamieni. Nie odnajdziemy Jezusa bez Krzyża, tylko przyjmując krzyż jesteśmy Jego uczniami, zdolnymi, by z odnowioną mocą iść do świata, by głosić wszystkim ludziom zwycięstwo Zmartwychwstałego Pana. Taki jest też rytm czterech tygodni rekolekcji ignacjańskich.

 

Warto też pamiętać, że nowy papież został wybrany w czwartym dniu Nowenny przed uroczystością św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Marii Panny i Opiekuna Kościoła Świętego. Nowy papież Franciszek, podobnie jak Jego poprzednicy kocha Maryję. Przed Jej Obrazem modlił się już 14 marca w Bazylice Matki Bożej Większej, w Jej ręce oddając swoją nową misję. Mam nadzieję, że to przesłanie o świętych, którzy rodzą się, by odnawiać Kościół będzie żywe w kolejnych latach jego pontyfikatu.

 

Walczyć pod sztandarem Krzyża o zbawienie ludzi

 

Nowy papież zdaje sobie sprawę, że w świecie nieustannie toczy się walka duchowa. On nauczył się w szkole św. Ignacego Loyoli sztuki duchowego rozeznawania, jasno demaskując, gdzie działa duch Boży dla dobra człowieka i całej ludzkości, a gdzie działa diabeł, przeciwnik Boga i człowieka, niszczyciel kultury życia. Podobnie jak Jan Paweł II, kard. Jorge Mario Bergoglio czynił to tak na poziomie indywidualnym, jak i społecznym. Arcybiskup Buenos Aires prowadził na szeroką skalę dzieło nowej Ewangelizacji, zachęcając wiernych do poznania głębi sakramentu chrztu św. oraz duchowych wartości płynących z adoracji Najświętszego Sakramentu. Argentyński Kościół, podobnie jak polski, jest rozmodlony. W minionych latach był zaangażowany w debatę publiczną dotyczącą walki z ubóstwem, przy tym sam będąc z ubogimi i ubogim. Otwarcie krytykował rząd Argentyny, że za mało wspiera biednych i jednocześnie niszczy rodzinę wprowadzając związki partnerskie. Widać więc, że antywartości i anty-kultura śmierci dotarły również do Południowej Ameryki stając się problemem globalnym. Są już owoce wyboru papieża Franciszka w naszej Ojczyźnie, bo polski premier uroczyście zadeklarował w liście gratulacyjnym obronę wartości chrześcijańskich. Życzę mu, by dotrzymał słowa wspierając ubogie rodziny.

 

Bez Chrystusa Kościół jest nędzarzem

 

Kościół ubogi może być dzisiaj wiarygodnym znakiem dla świata pogrążonego w kryzysie ekonomicznym. Dostrzegał to już ponad 60 lat temu Henri de Lubac SJ: "Bo jeśli Chrystus nie stanowi bogactwa Kościoła, ten Kościół jest nędzarzem, jeśli nie kwitnie w nim Duch Jezusa Chrystusa, pozostaje bezpłodny. Jego mury są w stanie ruiny, jeśli Jezus Chrystus nie jest ich Architektem i jeśli za cement tworzących go żywych kamieni nie służy Jego Duch. Pozbawiony jest urody, jeśli nie odzwierciedla jedynego piękna Oblicza Jezusa Chrystusa i jeśli nie jest Drzewem, zakorzenionym w Męce Jezusa Chrystusa". Ten sam kardynał miał głęboka nadzieję na to, że Kościół może się wciąż odnawiać dzięki ludziom rozmodlonym i świętym. To spotkanie z nimi sprawia, że na nowo tęsknimy za przyjaźnią z Jezusem, za życiem pełnym prostoty, ducha służby, dobroci, która rodzi pokój serca. Dlatego pisał:

 

"Nawet najgorsze nasze niewierności nie oddzielą nigdy Kościoła od Bożej miłości, która jest w Jezusie Chrystusie. Przez swoje świadectwo, jak przez niezbywalne prawa na zawsze pozostanie on Sakramentem Jezusa Chrystusa i zawsze będzie uobecniał nam Go w prawdzie. Za pośrednictwem najlepszych swoich dzieci będzie zawsze odzwierciedlał Jego chwałę. Kiedy wydaje się nam, że Kościół zaczyna zdradzać objawy zmęczenia - niewidoczne dla oka kiełkowanie przygotowuje mu nową wiosnę i mimo piętrzonych przez nas przeszkód zawsze rodzić się będą święci".